Poczta   Strona Główna

Klub

Historia

Osiągnięcia

Stadion

Transfery

Kadra

Szkoleniowcy

 

Liga

Puchar Polski

Liga Mistrzów

Puchar UEFA

Puchar ZP

Puchar Intertoto

Sparingi

 

Kibice

FC Piotrków

Foto - kibice

Foto - mecze

Vlepki I edycja

Vlepki II edycja

Vlepki III edycja

Vlepki IV edycja

Vlepki V edycja

Vlepki VI edycja

Vlepki VII edycja

Śpiewnik

Publicystyka

Linki

.

Widzew ma 99 lat! Nie ma już wątpliwości!
(Widzewiak - listopad 2009)

Kilkanaście dni temu wyjaśniliśmy, dlaczego urodziny Widzewa wypadają nie 5. listopada, ale 13 dni później. Jest to związane z różnicami między kalendarzem juliańskim a gregoriańskim.

Urodziny Widzewa. Kiedy dokładnie wypadają? »

Teraz udowodnimy, dlaczego w tym roku obchodzimy właśnie 99. urodziny naszego klubu. I dlaczego stulecie Widzewa należy świętować w przyszłym roku. W okresie ostatniego dwudziestolecia historia klubu z al. Piłsudskiego stała się obiektem niewybrednych ataków i oczywistych fałszerstw. Mianowicie grupa publicystów po "gruntownym przebadaniu źródeł i archiwaliów" stwierdziła, że RTS Widzew Łódź "postarzył" swoją historię o 12 lat i bezzasadnie odwołał się to historii innego klubu tj. TMRF w Widzewie. Czy rzeczywiście?

Już rok temu na łamach "Widzewiaka" podważyliśmy trafność takiego twierdzenia. Wskazaliśmy niedostatki warsztatowe, faktograficzne i zwykłe konfabulacje. Zasygnalizowaliśmy błędną datację wynikającą z mylenia kalendarza juliańskiego z gregoriańskim oraz tworzenie przypisów do nieistniejących źródeł (A. Bogusz, "Dawna Łódź sportowa", Łódź 2007, s. 73, przypis 58).

Co do pomyłek faktograficznych, to w pierwszym rzędzie sprowadzały się one do błędnego wskazania daty pierwszego walnego TMRF na dzień 4. marca 1911 roku, gdy tymczasem miało ono miejsce w dniu 7. grudnia 1910 roku, błędnego obwołania pierwszym prezesem klubu Stanisława Kułakowskiego, gdy faktycznie był nim Emil Patti oraz notorycznego mylenia systemu rozgrywek ligowych z pucharowym i na odwrót. Co do konfabulacji to, z braku rzetelnych badań, wyniki niektórych meczów Widzewa zostały... wymyślone.

Najpoważniejsze jednak zastrzeżenia budzi fakt, iż wieś o nazwie Widzew została przyłączona do Łodzi dopiero w roku 1915 roku, gdy tymczasem zachodnia część osady fabrycznej Widzew, w której zlokalizowana była "Widzewska Manufaktura" została włączona do miasta w roku 1906. Dlatego też TMRF Widzew założony przez pracowników tejże fabryki powstał w Łodzi, a nie we wsi Widzew.


Mapa Łodzi z 1913 roku »

Według twórców teorii o "postarzaniu się Widzewa", fakt włączenia Widzewa do Łodzi w roku 1915 roku miał determinować kwestie nawy klubu, która wg nich brzmiała w roku 1910 - "TMRF" w Widzewie, gdy tymczasem zarejestrowany w tej samej dzielnicy klub z roku 1922 miał się nazywać "Widzew". Różnić miał też te dwa podmioty tj. TMRF i Widzew, status społeczny ich członków. Pierwszy mieli tworzyć biuraliści tj. pracownicy biurowi fabryki, a drugi robotnicy. Powodem, dla którego tych drugich miało nie być wśród tych pierwszych, miał być fakt zbyt wysokich składek. Tyle, że zwolennicy daty "1922" zawyżyli owe składki w TMRF dwu lub czterokrotnie, czego dowodem jest poniższy fragment statutu.

Fragment statutu TMRF dot. wysokości składek »

I w tej sytuacji trudno zgodzić się, z twierdzeniem, że były one barierą dla robotników przed wstąpieniem do Widzewa. Tym bardziej, że przy reaktywacji klubu w roku 1922 roku jego sześciu założycieli było w przeszłości członkami sekcji gimnastycznej TMRF i w okresie swej aktywności w tej sekcji pracowało w "Widzewskiej Manufakturze" na stanowiskach robotniczych.

Jednym z poważniejszych argumentów zwolenników tezy, że między TMRF a RTS nie było związku, miał być ich zdaniem, fakt nieodwoływania się przez działaczy RTS aż do roku 1960 do tradycji TMRF. Jest to twierdzenie mylne, aktualnie udało się odnaleźć ok. dziesięciu informacji prasowych z lat 1922-1960, w których, związek taki ma potwierdzenie. Poniżej przedstawiamy jedną z takich publikacji. Artykuł z "Łodzi w ilustracji", niedzielnego dodatku do "Kurjera Łódzkiego" nr 5 z roku 1924.


Artykuł z "Łodzi w ilustracji" z 1924 roku »

W artykule łatwo znaleźć odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas do tej pory pytania. Napisano jasno, że towarzystwo przed pierwszą wojną światową nosiło nazwę Towarzystwo Miłośników Rozwoju Fizycznego "Widzew" i po kilkuletniej przerwie spowodowanej wojną zostało powołane (reaktywowane) pod zmodyfikowana nazwą (zapewne chodzi tu także o statut) czyli jako Robotnicze Towarzystwo Sportowe "Widzew".

Co ciekawe w artykule zaznaczono, że statut TMRF był trzykrotnie odrzucany przez władze carskie. Oznacza to, że osoba opisująca autorowi artykułu dzieje klubu miała na temat jego historii pełną wiedzę, gdyż ów fakt po raz pierwszy od roku 1924 podniesiony był przez nas dopiero rok temu. Przez 84 lata nikt o tym nie wspominał.

W artykule wyraźnie stwierdza się, że w klubie przed rokiem 1914 sport uprawiali robotnicy. Wiele innych informacji w nim zawartych w różnej formie publikowane było w klubowych monografiach. Naszym zdaniem, ujawnienie powyższego artykułu zamyka temat daty powstania łódzkiego Widzewa i pozwala władzom klubowym w spokoju przygotowywać się do przyszłorocznego jubileuszu.

Tomasz Gawroński

 

WIDZEW ŁÓDŹ i jego fan-cluby - źródło: "To My Kibice" (luty 2005)

 

"Pół Polski nas nienawidzi-drugie pół to my" - to znane hasło, widoczne na jednej z bardziej oryginalnych flag Widzewa. Jak każda maksyma na fladze, niesie w sobie sporo przesady, ale można uznać, że dobrze oddaje specyfikę kibicowską łódzkiego klubu. Ogromna liczba fan-clubów jest przyczyną drwin lokalnego rywala, ale dla kibiców Widzewa jest powodem do dumy.

Pod względem ilości kibiców rozsianych po całej Polsce, Widzew ma tylko jednego godnego rywala-warszawską Legię. Jest jednak różnica w pozycji, jaką mają w swoich ekipach fan-cluby "wojskowych" i "czerwonych". W organizacji fanów Widzewa, kibice z fan-clubów liczą się dużo bardziej, i to pod każdym względem (hools i ultras). Nie oznacza to oczywiście (jak kiedyś często się słyszało), że "Widzew to same wioski i one tam rządzą". Ekipa z Łodzi jest bardzo liczna i dobrze zorganizowana, natomiast po prostu fan-cluby również bardzo się udzielają i są traktowane przez łódzkich Widzewiaków po partnersku. Faktem jest, że kiedyś widzewskie fan-cluby były bardziej widoczne niż mieszkańcy Łodzi, a to za sprawą flag na płotach, u siebie i na wyjazdach. Weźmy pierwszy z brzegu przykład-mecz Zawisza Bydgoszcz-Widzew`92/93 (z którego fotkę zamieszczamy w artykule). Widoczne flagi na sektorze przyjezdnych to "Wągrowiec", "Koronowo", "Pabianice", "Płock", "Kutno"... Zjawisko to stało się na tyle niewygodne dla Widzewa, że w pewnym momencie ograniczono je, po pierwsze tworząc dużą ilość flag łódzkich, a po drugie prosząc fan-cluby, aby na ich flagach napis miejscowości był dodatkiem, a nie jego główną treścią. Sytuacja w Mieście Łodzi nie jest tematem tego artykułu, dlatego pomijamy lokalny konflikt na linii Widzew-ŁKS.

Najbliższe okolice Łodzi, czyli miasta aglomeracji łódzkiej, to również przemieszane wpływy obu łódzkich klubów, choć już z przewagą Widzewa. Konstantynów Łódzki, Aleksandrów Łódzki i Pabianice to obie ekipy (w Aleksandrowie liczebnie przeważa Widzew). W Pabianicach kiedyś Widzewa było naprawdę dużo (na mecze do Łodzi jeździło nawet do 80 osób), ale później fan-club stopniał zaledwie do kilku jeżdżących osób, a w siłę urósł fan-club ŁKS-u. Obecnie Widzew znów się odrodził, a ŁKS osłabł. Ciekawostką jest postawa kibiców Włókniarza Pabianice, którzy kiedyś mieli zgodę z Widzewem (i z nim jeździli na mecze), potem przeszli na stronę ŁKS-u, a obecnie nie mają już z nikim zgody i są bliscy wyginięcia. Tuszyn, Brzeziny i Koluszki to praktycznie 100% Widzew. Ciekawe miasto to Zgierz, gdzie obecnie wśród kibiców 90% to Widzewiacy, ale kiedyś było inaczej, wśród pokolenia ok. 35-latków łatwiej spotkać tam Ełkaesiaka. Zgierski f-c wywiesza na meczach przy ul. Piłsudskiego ciekawą flagę "No Name Boys". Kiedyś jeździli z czarną flagą z napisem "Hard Boys". Jest to ekipa chuligańska, której największa aktywność przypadła mniej więcej na połowę lat 90-tych, kiedy to na stacji PKP w Zgierzu kłopoty miało kilka dobrych ekip, często krojono z barw miejscowy fan-club ŁKS-u. W roku 1997 grupa na krótko przyjęła nazwę "Hunters". Najlepszy w historii wyjazd to 103 osoby w Warszawie na Legii w sezonie `95/96.

Przemieszczając się dalej od Łodzi, napotykamy na te najbardziej znane fan-cluby. Jak czytamy na stronie www.widzew.infocentrum.com. Do najliczniejszych i najaktywniejszych należą: Sochaczew, Żyrardów, Tomaszów Mazowiecki, Kutno, Warszawa, Skierniewice, Zgierz i Bełchatów". O Sochaczewie i Żyrardowie pisaliśmy juź sporo przy okazji prezentacji fan-clubów Legii. Tym razem kilka informacji "z drugiej strony". Cytujemy za w/w stroną: "Pierwszym meczem, jaki obejrzeli kibice z Sochaczewa było spotkanie Widzew-Rapid Wiedeń w 1982 roku. Od tego czasu do dnia dzisiejszego przez stadion przy ulicy Piłsudskiego przewinęło się ponad 300 fanatyków z Sochaczewa. Najlepsze pod względem frekwencji i organizacji były sezony `94/95, `95/96, `96/97 kiedy na meczach z Legią, ŁKS-em, Rakowem, Zagłębiem Lubin, Atletico, Borussią, Broendby, Czernomorcem czy Steauą bywało ponad 50 kibiców. Przed meczem z Rakowem nasz autokar jechał za miejskim autobusem wypełnionym Widzewiakami. Do dziś aktualny rekord to 100 osób na meczu Widzew-Legia jesienią 95 roku". Obecnie na mecze jeździ od kilku do kilkudziesięciu osób, głównie ponad 20-latków (młodzieżowcy w mieście wybiera w większości Legię). Kibice z Sochaczewa mieli w swojej historii kilka znanych flag m.in. słynną "Ósmego dnia Bóg stworzył Widzew Łódź" oraz straconą na rzecz chuliganów Legii na meczu sparingowym w ich mieście "Chłopcy z Sochaczewa-Widzew jest Wielki". Na trybunie zwanej popularnie "Niciarką" niejednokrotnie za sprawą sochaczewskich Widzewiaków (łącznie z kilkoma innymi fan-clubami m.in. Tomaszowem) pojawiła się oprawa. Godna uwagi akcja to zorganizowanie wyjazdu na mecz do Łodzi dla ponad 20-osobowej grupy dzieci z biednych sochaczewskich rodzin. Żyrardów to miasto, gdzie Widzew kiedyś nie miał zbyt łatwego życia, jednak stopniowo zdobył przewagę w mieście. A wszystko zaczęło się od... 2 osób, potem szeregi fanów RTS-u zaczęły rosnąć (w czasach największych sukcesów piłkarskich drużyny), a Legioniści jakoś nie potrafili tego zjawiska powstrzymać. Na stronie www.widzew.infocentrum.com (którą będziemy cytować jeszcze kilkakrotnie) czytamy: "Były to nasze złote lata. Na każdy mecz w Łodzi jeździliśmy niezłą ekipą. W Skierniewicach dosiadali się tubylcy oraz kibice z innych miast. Razem zajmowaliśmy cały pociąg, cały czas śpiewy, śpiewy i śpiewy-było super. Nasze sztamy z tamtych lat przetrwały do dzisiaj. Między innymi Skierniewice, Bartniki, Warszawa, Otwock, Koluszki i Sochaczew. W dniu dzisiejszym najlepsze (choć nie jedyne) kontakty mamy z "Destroyersami".

To w Żyrardowie powstała flaga-legenda "Robotnicze Towarzystwo Sportowe". Obecnie w mieście panuje swoisty układ o nieagresji fanów obu drużyn, ale dotyczy tylko mieszkańców Żyrardowa. Budzącym najwięcej emocji fan-clubem Widzewa jest oczywiście Warszawa. Tamtejsi Widzewiacy działają już od kilkunadstu lat pod nazwą "Red Bulls`87". Jest ich kilkudziesięciu. Co ciekawe, fan-club ten powstał w 1986 roku poprzez... ogłoszenie prasowe, na które odpowiedziało kilka osób. Ciekawym wydarzeniem z tego okresu był doping dla koszykarek Widzewa w sali warszawskiego AWF-u w sile kilkunastu osób (w tym 4 z Łodzi). Potem nadeszły czasy nawiązywania kontaktów z kibicami Widzewa z okolic Warszawy m.in. Legionowa, Konstancina, Otwocka i Błonia. Oczywiście być kibicem Widzewa w stolicy nie jest lekko, nieraz Legia próbowała zdobyć czerwono-biało-czerwoną flagę z syrenką i napisem "Warszawa", ustawiając się m.in. na dworcach PKP, ale fanom RTS konspiracja szła na tyle dobrze, że trwają do dziś, angażując się głównie w ruch ultras (przy współpracy z grupą "e-Widzew").

Kolejny legendarny fan-club Widzewa to Kutno, które w latach 90-tych było uważane za numer jeden wśród f-c "Czerwonych". Ekipa liczna, agresywna i aktywna, często bywająca na miejscowym dworcu w wiadomym celu. Dobrze żyła z kibicami płockiej Petry. W roku 1997 utworzyła grupę pod nazwą "Ultras Leberra Kutno`97" (niedawno zadebiutowała jej flaga z Freddim Krugerem). Obecnie nieco w cieniu kilku innych fan-clubów, lecz nadal w czołówce.

Skierniewice to miasto, w którym ruch kibicowski nierozerwalnie jest związany z Widzewem już blisko 25 lat. Pod koniec lat 70-tych pierwsze grupy kibiców w zorganizowanej formie wyjeżdżały na mecze Widzewa grającego w europejskich pucharach i wtedy właśnie zaczął się zawiązywać fan-club. Na przełomie lat 80-tych i 90-tych nastąpiło apogeum-mecze na al. Piłsudskiego oglądała rekordowa liczba 200 osób ze Skierniewic, w tym 150 szalikowców. Najliczniejsze wyjazdy jak do tej pory odbyły się w 1996 roku-do Warszawy, Wrocławia i Poznania - po kilkudziesięciu skierniewickich tifosi (prawie zawsze pociągiem). Jak piszą fani ze Skierniewic. Skierniewice niejednokrotnie stawały się punktem zbornym przed meczami dla kibiców z zaprzyjaźnionych fan-clubów. Najdłużej istnieje sztama z Ciechanowem, ale również z Warszawą, Pruszkowem, Mińskiem Maz., Łowiczem, Sochaczewem, Żyrardowem, Kutnem i Tychami. Dawniej przyjazne układy wiązały Skierniewiczan z fan-clubami z Otwocka, Siedlec, Bartnik i Grodziska Maz.". Fan-club Skierniewice to dobra ekipa chuligańska, działająca wraz z "DHW". W swoim mieście dominują zdecydowanie (Legioniści stanowią tam tylko kilkanaście osób).

Fan-club Bełchatów również jest znany z chuligańskiej działalności w ramach "DHW". Liczy kilkadziesiąt osób, zorientowanych tylko na ruch hools, dzięki czemu opanowali sytuację w swoim mieście, w którym ilościowo przeważają kibice miejscowego GKS-u. Kibice Widzewa z Bełchatowa mieli w swojej historii kilka flag m.in. "Bełchatów", "Red Killers" i "Skinheads Bełchatów". To stąd pochodził kibic RTS-u zabity w 1998 w Częstochowie, przez sympatyka Rakowa (w czasie powrotu z meczu wyjazdowego z Katowic).

Tomaszów Mazowiecki jest miastem, gdzie kibicuje się niemal wyłącznie Widzewowi. Tamtejsi kibice RTS-u słyną m.in. z organizacji oprawy wraz z f-c Sochaczew na "Niciarce". Jak utrzymują, "już zaraz po wojnie autokary z naszego miasta wyruszały do Łodzi, zabierając fanów, którzy pragnęli wspomóc swój klub w walce o wejście do I ligi (co z resztą odnotowuje "Encyklopedia Piłkarska Fuji")". W sumie przez trybuny stadionu przy ul. Piłsudskiego przewinęło się blisko tysiąc Tomaszowian, a stała ekipa liczy ok. 50 osób. W latach `92-`98 liczba jeżdżących do Łodzi była największa, na meczu z Zaglębiem Lubin`95/96, gdy fetowano mistrza, było około 200 osób.

Tyle o tych najlepszych fan-clubach. Przejdźmy do pozostałych. Praktycznie w każdym mieście leżącym w woj. łódzkim są kibice RTS-u. Przy czym najwięcej było ich w latach, gdy Widzew grywał z powodzeniem w europejskich pucharach (a więc ostatnio w drugiej połowie lat 90-tych). Obecnie panuje tu pewien kryzys, chyba najbardziej widoczny w kierunku zachodnim od Łodzi. Niegdyś prężne fan-cluby Sieradz i Zduńska Wola, obecnie są mało aktywne (choć f-c ze Zd. Woli działa na polu chuligańskim). Więcej słychać ostatnio o Widzewiakach z Łasku, którzy wraz ze swymi kolegami z Pabianic próbują organizować niekiedy akcje na ŁKS. Jest też Kolumna-administracyjnie dzielnica Łasku, która twory jednak odrębną społeczność. Tu także jest fan-club Widzewa i to niezły. W 1992 skroił nawet flagę "ŁKS-śródmieście". Jeden ze starszych kibiców z Kolumny (ok. 50 lat) zasłynął tym, że zaraz po końcowym gwizdku sędziego meczu Broendby Kopenhaga-Widzew wbiegł na boisko w samych majtkach, co skończyło się małą awanturą z ochroną. Na zachód od Sieradza leżą Błaszki , Warta (kiedyś jeździły ekipy z flagami na mecze do Łodzi) i Kalisz-miasto, gdzie kiedyś kibicowało się jednocześnie Widzewowi i miejscowemu KKS-owi. Później KKS poszedł w swoją stronę, stawiając na niezależność i kibicowanie łódzkiej jedenastce zanikło. Pozostali sympatycy, nawet po 30-lat, z flagą, czasem dokładają się do zbiórek organizowanych na oprawę. Identyczna sytuacja miała miejsce w Płocku (choć jeszcze przez dłuższy czas, już po zerwaniu zgody, widywano flagę Widzewa z nazwą miasta nafciarzy). Jeśli jesteśmy już przy zjawisku zrywania przez kluby więzi z Widzewem, to jeszcze wcześniej nastąpiło to w Bełchatowie (w roku 1993 usamodzielnił się GKS), a całkiem niedawno w Radomsku (RKS kiedyś był fan-clubem Widzewa, a obecnie jest już z nim na "ścieżce wojennej"). Oczywiście w Radomsku pozostali też Widzewiacy, głównie starsza, ale już mało aktywna ekipa. Niegdyś liczyła blisko 100 osób, dziś jest to o wiele mniejsza liczba. Obecnie radomszczańscy Widzewiacy jeżdżą na mecze do Łodzi samochodami i wywieszają efektowną flagę "Widzewiacy Radomsko".

Piotrków Trybunalski to grubo ponad setka fanów Widzewa, jednak z organizacją jest tak sobie, stosunkowo rzadko o nich słychać. W swoim mieście nie mają żadnych sensownych rywali (na stadionach lokalnych klubów Piotrcovii i Concordii można poruszać się w barwach Widzewa całkowicie swobodnie). Opoczno to kibice jednocześnie Widzewa i Ceramiki (której flagi pojawiały się niekiedy na meczach RTS-u). W najlepszym okresie ekipa liczyła ponad 100 osób. Obecnie, po "wyprowadzeniu" miejscowego klubu przez sponsora do Ostrowca, opoczyńskim fanom pozostał praktycznie już tylko RTS, a ekipa jeżdżących na mecze spadła dość znacznie. Sulejów i Zelów to niewielkie miasteczka w omawianej okolicy, w których też żyją Widzewiacy. W Zelowie, gdzie fan-club jest liczniejszy i nieźle zorganizowany, mają za sąsiadów kibiców Legii, z którymi żyją w pokojowych stosunkach. Nie można zapomnieć o Niewiadowie-małej miejscowości leżącej w pobliżu Tomaszowa. Jest tam fan-club Widzewa (posiada oryginalną flagę "NewYadow"), który kręci też młyn na meczach miejscowej Stali (i jeździ na jej wyjazdy). Na niedawnym meczu z GKS-em II Bełchatów młyn liczył ponoć blisko 100 osób! Niedaleko leży kolejna malutka miejscowość z flagą Widzewa-"Lubochnia".

Na północ od Łodzi leżą Ozorków i Łęczyca-tamtejsze fan-cluby lata świetności mają już za sobą. Jest też Głowno i Łowicz. Pierwsze z tych miast to kilkudziesięciu sympatyków Widzewa, ale na mecze jeździ znacznie mniej. Dużo lepiej zorganizowany jest Łowicz. Tamtejsza ekipa zawiązała się, kiedy Widzew zaczął odnosić sukcesy w europejskich pucharach. Pod koniec lat 80-tych zaczęła jeździć pociągami na mecze do Łodzi (w sile 20-80 osób), przez Skierniewice. Obecnie do Łodzi jeździ zwykle 20 osób, podobne lub nieco większe ilości na pobliskie wyjazdy na Mazowsze (Warszawa, Płock, Nowy Dwór). Fan-club Łowicz widoczny jest poprzez oryginalną graficznie flagę z nazwą miasta. Starsza flaga (szachownica) została kiedyś stracona w Częstochowie w niejasnych okolicznościach. Zdaniem Widzewa wpadła w ręce antyterrorki, zdaniem Rakowa została skrojona. Faktem jest faktem, że zawisła do góry nogami na płocie i spłonęła. Kończąc temat ziemi łódzkiej i terenów leżących na wschód w kierunku Warszawy, należy wymienić jeszcze jeden fan-club. Jest nim Rawa Mazowiecka. Jak niemal wszędzie, pierwsi kibice RTS-u pojawili się tutaj na początku lat 80-tych. W tamtych czasach wyjazdy na mecze do Łodzi organizowały zakłady pracy. Potem przez długie lata jeździły zazwyczaj ok. 20 osobowe grupy. W roku 2000 powstaje obecna flaga "Widzew Rawa Mazowiecka" (czwarta w historii tegoż f-c). Na początku 2002 fan-club wziął się za wewnętrzną organizację, czego efektem były wyjazdy autokarem do Łodzi, składki, bluzy itp. Najlepszy w tamtych czasach wyjazd to Widzew-Lech`02/03 i 100 osób z Rawy! Obraz całości fan-clubów na tych ziemiach dopełniają miejscowości Brwinów i Grodzisk Maz. (okolice Warszawy!). Były też kiedyś widywane flagi "Pruszków" oraz "Bełchów".

Na południe od województwa łódzkiego przez długi okres najpotężniejszym bastionem kibiców Widzewa była Częstochowa, tym bardziej, że razem z tamtejszym fan-clubem sprzymierzeni byli kibice AZS-u i Włókniarza Cz-wa. W latach 90-tych tworzyli koalicję, która miała wspólnego wroga w postaci fanów Rakowa i do pewnego momentu świetnie dawała sobie radę. Jednak potem czerwono-niebiescy wzięli się do roboty i opanowali sytuację na tyle, że fan-club Widzewa chuligańsko przestał istnieć. Co prawda cały czas pojawia się na meczach w Łodzi flaga "Częstochowa", ale nieliczna już ekipa jeździ na mecze autami, bez większego zorganizowania. Ostoją częstochowskiego Widzewa zawsze było osiedle "Północ".

Południe Polski to niezły fan-club Jaworzno (do którego zalicza się też Oświęcim). Jednostki kibicujące Widzewowi, ale posiadające w przeszłości flagi, spotkać można m.in. w Tychach i Tarnowie. Na Podkarpaciu poprzez dawną zgodę cały czas dużo sympatyków ma Widzew w Krośnie, Gorlicach i Rzeszowie (oczywiście wśród fanów Stali). Niewielki fan-club istnieje również w Przemyślu (w swoim najlepszym okresie liczył 11 osób z flagą, Łódź odwiedził tylko kilkakrotnie).

Sporo kibiców Widzewa mieszka w województwie świętokrzyskim, w takich miastach jak Końskie (przyjaźnią się z Widzewiakami z Opoczna), Skarżysko i Starachowice. Najsilniejszy z nich był zawsze f-c w Skarżysku, który kiedyś miał naprawdę dobrą ekipę. Tworzył też młyn na meczach miejscowego Granatu. Obecnie mało słychać o Widzewiakach z tej części Polski. Jesienią na mecz P.P. Korona-Widzew wybierało się 30 osób ze Skarżyska, ale zostali zawróceni z pod bram stadionu. W północnej Polsce ostoją Widzewa był i jest Grudziądz. Tamtejsi kibice RTS-u byli sprzymierzeni z kibicami żużlowego GKM-u. Więzi wzmacniała zgoda GKM-u z innym fan-clubem Widzewa-Pogonią Zduńska Wola Jest to fan-club zorientowany na chuligankę. Kiedyś wybrali się autokarem na mecz Stomil-Widzew w 40 osób, było o tym głośno za sprawą znalezionego przez policję sprzętu wewnątrz pojazdu.

Istnieje także Pomorski fan-club, który tworzą zjednoczeni kibice z północno-zachodniej części kraju.A jeśli już przy niej jesteśmy, to jednostki czynnie kibicujące Widzewowi mieszkają bądź mieszkały w Szczecinie, Gdańsku i Słupsku. Na podobnej zasadzie do Pomorskiego f-c zjednoczył się fan-club Dolnośląski. Jednak nie jest zbyt liczny. Jego najlepsza liczba na meczu to 10 osób na Pucharze Polski Polar-Widzew`02/03. Przejdźmy do wschodniej i południowo-wschodniej Polski. Widocznym ośrodkiem kibicowania Widzewowi jest niewątpliwie Chełm. Pomimo tego, że fanatycy Widzewa są w tym mieście w opozycji w stosunku do Chełmianki i Legii, to jednak są grupą,o której obecności każdy wie. Na meczach Widzewa dość często pojawiają się flagi z Chełma, a trasa Lublin-Łódź kiedyś była gęsto obmalowana napisami sławiącymi łódzki klub... Kibiców Widzewa można spotkać też w pobliskim Hrubieszowie. Nietypowymi miejscami, gdzie żyją Widzewiacy, są Siedlce i Ciechanów. Nietypowym, bo miasta te leżą za Warszawą, i to bynajmniej nie w kierunku Łodzi. W latach 90-tych siedleccy Widzewiacy, jak sami twierdzą, byli w mieście większością, a stosunki z miejscowymi Legionistami mieli więcej niż poprawne. Często na meczach RTS-u widywana była flaga z nazwą miasta (do Łodzi jeździł nawet autokar fanów). Obecnie, po wymianie pokoleń, fan-club Widzewa jest w mniejszości i działa na zasadzie partyzanckiej. Fan-club Ciechanów liczy kilkanaście osób, które kiedyś bywały na Piłsudskiego regularnie (z flagą), a obecnie już rzadziej. W pobliżu Ciechanowa leży niewielka miejscowość Grudusk, gdzie także mieszkają Widzewiacy. Oprócz wyżej wymienionych, jest jeszcze wiele innych, często już nieaktywnych mini-fan-clubów, jak choćby wspomniane na początku artykułu Koronowo, Wągrowiec itp...

Jest także niezliczona ilość wiosek (szczególnie w centralnej Polsce), gdzie można spotkać osoby w barwach łódzkiego klubu, choć czas występów w europejskich pucharach jak narazie zakończył się kilka lat temu. Choć nie jeżdżą już na Widzew tak duże liczby kibiców z fan-clubów jak kiedyś, nadal jest to znaczna liczba. Na pewno fenomenem jest to, że Widzew nadal ma bardzo wielu kibiców i sympatyków, pomimo tego, że obecnie występuje zaledwie w II lidze...

"J"

 FC Piotrków Trybunalski